Nowoczesne pawilony handlowe Warszawy czasu „odwilży” część 2

Projekt Pawilonu „Chemia” w Warszawie jeszcze na etapie prezentacji, z wielu względów, spotkał się z uznaniem środowiska architektonicznego oraz zbierał pochlebne opinie na łamach prasy. Zaprojektowali go uznani architekci: Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski. Wybór twórców był nie przypadkowy i powszechnie aprobowany, gdyż uważano, że pożądaną sytuacją jest, gdy autorem wnętrza sklepowego jest architekt projektujący całość budynku i posiadający przy tym odpowiedni „nerw wnętrzarski”. Jan Bogusławski był takim właśnie twórcą, u którego podział zainteresowań między architekturę i projektowanie wnętrz istniał w twórczości przez cały okres. Był wszechstronny, fascynował się detalem, sprawami formy i problematyką skali kształtowania przestrzeni. Jak wspominał wieloletni współpracownik Bogusławskiego i współautor Pawilonu „Chemia” Bohdan Gniewiewski, Bogusławski jako architekt dostrzegał zawsze istotną spójność między wnętrzem, meblem, detalem architektonicznym, kształtowaniem całego obiektu architektonicznego i wreszcie kształtowaniem struktury urbanistycznej tego obiektu. Bogusławski działał w myśl zasady, że detal i wnętrze stanowi integralną część całego obiektu. W tym miejscu należy dodać, że Bohdan Gniewiewski był również wytrawnym meblarzem. Z tych chyba względów współpraca obydwu architektów trwała aż 18 lat.

Architekt Jerzy Hryniewiecki charakteryzując Bogusławskiego stwierdził, że Bogusławski lubił walczyć o detal, o dobre rzemiosło, ale nie miał w sobie pociągu do poszukiwania nowych rozwiązań czy konstrukcji technicznych. Wydaje się że przypadek Pawilonu „Chemia” zdaje się zaprzeczać tym stwierdzeniom.

chemia

Model pawilonu „Chemia”, wg ”Stolica”, 1959, nr 40.

W Pawilonie Chemii Bogusławskiego i Gniewiewskiego prasa widziała czystość konstrukcyjną ich niezrealizowanego wieżowca mieszkalnego z 1962 roku, który miał powstać na styku ul. Brackiej z Kruczą i znakomitą precyzją meblarskiego detalu.

Jeżeli pawilon „Śródmieście” w Warszawie był obiektem tymczasowym i powstałym na potrzebę chwili, tak pawilon Chemii był obiektem, który twórcy chcieli wpisać na stałe w przestrzeń miejską. Pawilon „Śródmieście” powstał na nieuporządkowanym terenie, na gruzach kamienic mieszkalnych, natomiast „Chemia” zrealizowana została w oczyszczonej przestrzeni specjalnie przeznaczonej pod tę inwestycję.

Już na modelu obiektu widoczne było, że pawilon Chemii realizował podstawowy warunek funkcjonalny i kompozycyjny nowoczesnego wnętrza handlowego, czyli wzajemne przenikanie się pawilonu i otaczającej go ulicy. Trudno jest ustalić gdzie kończy się ulica, a gdzie zaczyna sklep. Występowało wzajemne przenikanie się przestrzeni handlowej i otaczającego ją placu. Ideą projektantów było stworzenie budowli maksymalnie przejrzystej. Założeniem podstawowym było więc stworzenie transparentnej bryły, z możliwością wglądu do wnętrza ze wszystkich stron. Wyłożony na półkach towar był widoczny dla przechodnia.

2

Pawilon „Chemia”, szkic koncepcyjny (rys. z archiwum J. Bogusławskiego), 1961.

1

Wnętrze Pawilonu „Chemia”, szkic koncepcyjny (rys. z archiwum J. Bogusławskiego), 1961.

Koncepcja architektoniczna niewielkiego, jednopiętrowego Pawilonu (parter z antresolą) powstaje w 1959 r., a do  realizacji dochodzi w 1960 r. Pawilon wykonany dla Centrali Handlu Przemysłu Chemicznego miał być wizytówką tej instytucji z przeznaczeniem dla sprzedaży drobnych artykułów codziennego użytku jak: tkaniny, styropianowe płyty, folie wykonane z tworzyw sztucznych, środków chemicznych itp. Te towary pół wieku temu uznawane były za synonim nowoczesności.

Szwajcarki architekt-minimalista Christian Kerez stwierdził, że konstrukcja lekkiej i kruchej „Chemii” była wkładem do nurtu modernizmu na skalę światową. Przy realizacji obiektu zastosowano niezwykle oryginalną konstrukcję stalową. Płaszczyzny stropodachów i stropu środkowego pod pierwszym piętrem zostały oparte na czterech cofniętych w głąb wiązkach słupów, ustawionych w kształt litery „V” (te charakterystyczne słupy były nazywane słupami zwycięstwa – victory czy „bohaterskimi wspornikami”). Kształt słupów pozwalał na przestrzenne połączenie wnętrza parteru pawilonu z pierwszym piętrem i dzięki temu równomierne doświetlenie światłem naturalnym całego wnętrza pawilonu. Dzięki konstrukcji stalowej wszystkie ściany zostały całkowicie uwolnione od elementów nośnych i w całości oszklone szybami wystawowymi.

Pawilon Chemii został zrealizowany na planie prostokąta (o wymiarach 24 na 18 metrów). Jego kubatura wynosiła 3500 m3. Powierzchnia użytkowa parteru i pierwszego piętra 480m2, natomiast piwnice zajmowały 300m2. Na jednym z krótszych boków budynku, położonym od strony ulicy Brackiej, zaprojektowano głęboki podcień z wolnostojącymi uszeregowanymi kaskadowo szklanymi gablotami wystawowymi i głównym wejściem. Jedna z nich (z neonem „chemia” na szczycie) – oderwana od bryły pawilonu, lecz pozostająca w jego granicy wyznaczonej przez połać podcieniowego dachu, jest fragmentem sklepu, który zdaje się już należeć do ulicy. Wyodrębnione z bryły gabloty dodatkowo powiększały powierzchnię reklamową obiektu co wzmagało efekt transparentności obiektu.

Elementy pomocnicze dopełniające kompleksowy program pawilonu sklepowego w „Chemii” to: dźwigi towarowe, ułatwiające transport towarów między piętrami; zejścia gospodarcze do piwnicy, czy pomieszczenia biurowe, które zostały obudowane i tym sposobem wzrokowo nie naruszały zasadniczego kształtu konstrukcji i bryły budynku. Zajmujący środkową część budynku betonowy trzon konstrukcji, obudowany do wysokości dwóch metrów, ginął wśród regałów i innych sprzętów użytkowych dematerializując się przed okiem obserwatora. Magazyny towarów, pomieszczenia sanitarne i techniczne zostały ulokowane w piwnicy.

Nowoczesnemu w wyrazie i funkcji wnętrzu towarzyszy tylko jeden element plastycznym, a mianowicie abstrakcyjna, neutralna przestrzennie, kompozycja malarska (panneau) Anieli Bogusławskiej, umieszczona na zachodniej ścianie betonowego szybu komunikacyjnego na wysokości pierwszej kondygnacji.

4

Panneau Anieli Bogusławskiej w gruzach Pawilonu „Chemia”, wg Warszawskie mozaiki giną, http://www.tvnwarszawa.pl/rytm-miasta, 2012

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że stosowanie dużej ilości elementów plastycznych w architekturze użyteczności publicznej było jedną z najbardziej charakterystycznych cech nowoczesnego wnętrza sklepowego powstającego w Polsce po 56 roku. Było to także uwarunkowane wieloletnią tradycją w tej dziedzinie w naszym kraju. Elementy plastycznie miały na celu wytworzenie odpowiedniego nastroju, jaki powinien towarzyszyć danemu asortymentowi towarów. Obfite posługiwanie się plastyką mogło w tamtym czasie wynikać także z chęci poprawienia wyglądu towaru i opakowania, które wówczas było mało efektowne.

Wobec powszechnych w latach sześćdziesiątych problemów materiałowo-wykonawczych, wszystkie elementy stalowe konstrukcji i wykończenia, wykonano metodą rzemieślniczą, co było dość charakterystyczne dla ówczesnych realizacji architektonicznych, przy braku uprzemysłowionej technologii produkcji tego rodzaju elementów. Ten fakt przesądzał często o nienajlepszej jakości wykończenia, które po kilkudziesięciu latach użytkowania znalazło się w złym stanie technicznym. A zły stan techniczny, w dzisiejszych czasach, staje się jednym z argumentów dla inwestorów do wyburzania obiektów wykonanych po 56 roku, tak było również w przypadku Pawilonu „Chemia”.

5

Pawilon „Chemia”: wnętrze, 1961 – 1970, wg http://www.nac.gov.pl, fot. Zb. Siemaszko, sygn. 51-265-3

Pawilon „Chemia” był obiektem jednostkowym, lekki, wręcz eteryczny i dzięki prostocie architektury nowoczesny. Rządziła nim asymetria i światło. Na zewnątrz nad pawilonem świeciły dwa charakterystyczne neony z napisem „Chemia”, zaprojektowane przez samego Jana Bogusławskiego, które nie były jednak konieczne, bo pawilon sam świeciła jak latarnia morska. Nocą można było odnieść wrażenie, że architektura pawilonu znika. Że jest tylko snopem światła i kolorowych towarów sprzedawanych w środku.

We wnętrzu królowały „bohaterskie” podpory, było mnóstwo powietrza. Czarno-białe posadzki, lekkie wiszące schodki na równie lekką antresole. Zdaniem Jerzego S. Majewskiego, można było odnieść wrażenie, że budowle tą utkano z powietrza. Pawilon „Chemia” delikatny za dnia, dematerializował się nocą. Z daleka, przez szklane ściany otwierał swoje wnętrza zarówno dla przechodniów, jak i tych którzy patrzyli przez okna jadących pojazdów w Alejach Jerozolimskich.

„Chemia” była mieszanką światła i finezji architektury. W Polsce tego typu lekka architektura obfitująca w powietrze i światło do dziś wciąż jest nowością, gdyż rodzima tradycja preferowała raczej formy masywne i ciężkie.

3

Widok od strony al. Jerozolimskich, 1960 – 1969, wg http://www.nac.gov.pl, fot. Zb. Siemaszko, sygn. 51-313-1.

Po realizacji „Chemii” w Warszawie lat sześćdziesiątych dało się zauważyć modę na budowę pawilonów o metalowej konstrukcji, całkowicie przeszklonej, przeznaczonych na obiekty stałego użytkowania o charakterze handlowym czy biurowym. Nigdy wcześniej w historii architektury nie realizowano takich obiektów. Trudno było więc przewidzieć czy obiekty te przyjmą się i będą spełniać dobrze swoje funkcje. Dlatego wobec takich realizacji w czasie kiedy powstawały podnosiły się również głosy krytyczne, przeciwne budowie w centrum miasta niewielkich pawilonów. Zagrożenie widziano w tym, że długotrwała praca w przeszklonym pawilonie przy zatłoczonej ulicy wpływa negatywnie na pracownika. Czas zweryfikował, że ta obawa była bezpodstawna. Dziś powszechnie budowane są obiekty przeszklone, w których pracownicy dobrze się czują.

Natomiast słusznie wskazywano na wysokie koszty eksploatacyjne ponoszone przez użytkownika na wyrównanie temperatury w nadmiernie oszklonym pomieszczeniach, które w porze zimowej podlegają zwiększonemu ostudzaniu, a w porze letniej – zbytniemu nagrzewaniu. Ponadto zwracano uwagę, że minusem było nie wykorzystywanie w pełni powierzchni pomieszczeń przeszklonych od podłogi do sufitu na skutek instynktownego odsuwania się użytkowników od przezroczystej ściany.

Maciej Czarnecki w swojej pracy dotyczącej twórczości Jana Bogusławskiego, zauważał również inne mankamenty jakie można by odnaleźć w pawilonie „Chemia”. Otóż niewielka skala obiektu stawiała pod znakiem zapytania względy ekonomiczne tej inwestycji. Jednak wydaje się, że przy realizacji niniejszego obiektu względy ekonomiczne nie miały znaczenia, gdyż obiekt miał być wizytówką Centrali Handlu Przemysłu Chemicznego.

Pawilon „Chemia” był wielkim sukcesem Jana Bogusławskiego i Bohdana Gniewiewskiego. W 1961 r. kiedy powstał wokół królowała gomułkowszczyzna, szarość i prowincjonalność. Pawilon od momentu powstania stał się jednym z symboli tożsamości i nowoczesności miasta. Stanowił prawdziwie ultranowoczesną jakość w przestrzeni wciąż podnoszącej się z gruzów wojny stolicy. Na tle masywnych gmachów stojących wokół pawilon „Chemia” był jak przybysz z innej planety. Był powiewem europejskiej nowoczesności. W 1960 r. marzenia o innej architekturze się spełniły. „Chemia” stanowiła obiekt o wielkiej wartości architektonicznej i była niezastąpioną pamiątką czasu, w którym powstała.

Po „Chemii” kolejnym interesującym obiektem handlowym o charakterze pawilonowym jest Pawilon „Cepelii”, zrealizowany przy zbiegu ul. Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Obiekt ten kontynuował niektóre rozwiązania zaproponowane przez J.Bogusławskiego i B.Gniewiewskiego. Można powiedzieć, że był dalszym etapem ewolucji pawilonu śródmiejskiego, jednak już nie tak efektownym jak „Chemia”. Projekt „Cepelii” powstał w pracowni Zygmunta Stępińskiego w 1966r. Podobnie jak w „Chemii”, w „Cepelii” zasadą projektu było stworzenie lekkiego budynku o jak najbardziej przestrzennym wnętrzu. W rezultacie powstały duże przeszklenia okien, otwierające ze wszystkich stron widok do środka sklepu, gdzie wystawiane i sprzedawane wyroby doskonale prezentują się  w ramach lekkiej architektury ze stali, aluminium i szkła. Pawilon „Cepelii” istnieje do dnia dzisiejszego. Jednak jego obecny wygląd i przeznaczenie znacznie odbiega od pierwotnie zakładanego. Rozwiązania autorów projektu tego pawilonu niestety zostały silnie zatarte. A jest to dziś ostatni zachowany w śródmieściu Warszawy pawilon handlowy z lat sześćdziesiątych XX wieku zrealizowany w ramach programu handlowego „Ściany Wschodniej”.

95201626[1]

Pawilon „Cepelia” w Warszawie, lata 60 XX w., wg skyscrapercity.com

Innym śródmiejskim obiektem o charakterze pawilonowym, o którym warto także wspomnieć, jest były Pawilon Meblowy przy ul. Przeskok 2. Zaprojektowany przez Henryka Borowego i Andrzeja Kocięckiego. Powstał on w 1962 roku i posiadał podobne rozwiązania co inne śródmiejskie pawilony lat 60-tych (m.in. przeszklone gabloty na zewnątrz) Mimo to, jest w architekturze bardziej zachowawczy niż np. „Chemia”. Posiada znacznie mniej przeszkleń i przez to jego architektura sprawa wrażenie bardziej ciężkiej. Mimo to usytuowany na osi Pałacu Kultury i Nauki w sposób udany, nieinwazyjny wpisał się w zastaną przestrzeń. Od początku, tak jak pawilon „Śródmieście”, miał charakter tymczasowy, lecz przetrwał do dziś mimo, że przestał spełniać swoją dawną funkcję – obiekt dziś służy przede wszystkim jako stelaż dla wielkoformatowych reklam i jego pierwotnej architektury już nie widać. Obiekt jest znakomitą ilustracją naszego stosunku do „źle urodzonej” (określenie zaczerpnięte z głośnej pracy F.Springera, Źle urodzone. Reportaże o architekturze prl-u, Kraków, 2011) modernistycznej architektury lat 60-tych XX wieku.

przeskok nocą

Pawilon meblowy, ul. Przeskok 2, Warszawa, 1965-1969

* * *

Źródła:

– M. Czarnecki, Twórczość Jana Bogusławskiego na tle architektury XX wieku w Polsce, rozprawa doktorska opracowana na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, 2006, s. 116.

– B. Gniewiewski, Sylwetki – Jan Bogusławski, ”Architektura”, nr 4, 1982, s. 66, 76.

– J. Hryniewiecki, Sylwetki – Jan Bogusławski, ”Architektura”, nr 4, 1982, s. 66.

– S. Jankowski, Pawilon handlowy Chemia w Warszawie, ”Architektura”, nr 1, 1964, s. 72.

–  S. Jelec, Szklany karzełek, ”Przegląd Techniczny”, 1969, nr 9, s. 7.

– K. Komar-Michalczyk, „Prawdziwie współczesny pawilon handlowy!”, ”Stolica”, nr 4, 2008, s. 34.

– J. Łowinski, Sklepy warszawskie. Pawilon handlowy „Śródmieście”, ”Architektura”, nr 2, 1959.

– J.S. Majewski, Dom towarowy jak sarkofag zamiast pawilonu, ”Gazeta Wyborcza. Gazeta Stołeczna”, nr 87, 12.04.2008, s. 6.

– T.P. Szafer, Nowa architektura Polska. Diariusz 1966-1970, Warszawa, 1972, s. 145.

– M. Wojtczuk, Piękny. I bestia, ”Gazeta Wyborcza. Gazeta Stołeczna”, nr 227, 29.09.2011, s. 6.

Pawilon handlowy Meble w Warszawie, „Architektura”, 1964, nr 2, s. 74, 75.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s