Nowoczesne pawilony handlowe Warszawy czasu „odwilży” część 1

Niniejsza praca składa się z dwóch części. Zgodnie z tytułem, poniżej prezentuje część pierwszą.

Przełom lat pięćdziesiątych i lata sześćdziesiąte XX wieku w polskiej architekturze to czas kreacji śmiałych form, funkcjonalnych rozwiązań oraz nowatorskich konstrukcji. Zdaniem prof. Marty Leśniakowskiej, wyżej wymieniony okres był najciekawszym w historii polskiej architektury powojennej. W owym czasie nastąpiła eksplozja modernizmu, która najpełniej objawiła się w projektach niewielkich pawilonów. Władze w Polsce po Październiku ‘56 traktowały te projekty jak swoisty wentyl bezpieczeństwa: „niech się architekci pobawią”.

Ograniczenia realizacyjne tamtego czasu i brak zestawu typowych elementów do realizacji obiektów architektonicznych stymulowały kreatywność architektów, którym pozwolono eksperymentować z nowymi materiałami, konstrukcjami, technologiami. Stąd pojawiły się w ówczesnych realizacjach duże przeszklenia, nowatorskie przykrycia dachów, formy przekształcające budynek w abstrakcyjną rzeźbę, wskutek czego powstawały obiekty jednostkowe, oryginalne w swoim wyrazie. To był wówczas „prawdziwy poligon w estetyce architektonicznej”. Przykładami takich realizacji mogą tu być niepozorne pawilony projektu znanych architektów, takie jak: restauracja Cristal w Gdańsku z 1960 roku (Witold Wierzbicki), bar Alga w Sopocie z 1960 roku (Wacław Rembiszewski), Bar „Wenecja” w Warszawie z 1961 roku (Jerzy Sołtan, Zbigniew Ihnatowicz), Pałac Ślubów w Katowicach z 1968 roku (Mieczysław Król), czy niezwykły Pawilon „Chemia” w Warszawie (Jan Bogusławski,  Bohdan Gniewiewski), któremu w niniejszym tekście poświecę najwięcej miejsca.

W architekturze warszawskich śródmiejskich pawilonów handlowych poszukiwano równowagi pomiędzy funkcjami sprzedaży i efektywnego handlu, a wygodą kupujących. Uznaniem krytyków architektury cieszyły się te sklepy, w których dążono do zmniejszania dystansu między produktem a kupującym, umożliwiając klientowi bezpośredni kontakt z towarem tj. obejrzenie go i dotknięcie go przed zakupem. Powodem, dla którego na przełomie lat 50-tych i 60-tych zaczęły powstawać nowe rozwiązania sklepów była m.in. decyzja władz, które postanowiły unowocześnić metody handlu. Odgórnie sztywnymi zarządzeniami wprowadzono samoobsługę i preselekcję, co zmusiło ówczesną branżę handlową do szukania nowych bardziej atrakcyjnych form sprzedaży towarów w sklepach, aby nie pozostawać w tyle z obrotami, a w konsekwencji  z premiami dla pracowników zatrudnionych w handlu. To stwarzało pole do popisu dla architektów i artystów plastyków, którzy osiągali ową atrakcyjność poprzez stworzenie współzależności pomiędzy formą zewnętrzną, a wnętrzem sklepów. Nowoczesność handlu polegała na tym aby masowy klient miał pełne rozeznanie towaru i przez to pełną swobodę decyzji kupna, a ściślej chodziło raczej o stworzenie mu wrażenia takiej swobody. Zdaniem ówczesnych naprawdę dobrze zorganizowany sklep będzie zawsze starał się pokazać swój towar w sugestywny sposób.

Unowocześnianie handlu uspołecznionego w Warszawie było realizowane także dzięki zastosowaniu nowych materiałów. W prasie branżowej zwracano uwagę, co dziś może wydawać się zaskakujące, że ważnym czynnikiem rozwoju handlu jest energia elektryczna. W okresie intensywnej odbudowy Warszawy istniały w mieście niedobory energii elektrycznej. Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych udało się zwiększyć dostawy prądu. Takiej zmianie towarzyszył znaczny postęp w produkcji urządzeń świetlnych. Architekci przy projektowaniu zaczęli dysponować więc większym wachlarzem form wyprodukowanych przez przemysł i uczynili z nich podstawę kształtowania nowoczesnego wnętrza sklepowego, w którym formy architektoniczne miały na celu wyeksponowanie towaru w jak najefektowniejszy sposób. Zdaniem ówczesnych krytyków światło w sklepie powinno być „całe skierowane na towar, podobnie jak w teatrze – na aktora”.

W czasie kiedy powstawał Pawilon „Chemia” w ograniczonych ilościach było dostępne szkło organiczne jako materiał wykończeniowy, ponieważ ówczesny przemysł nie był w stanie wytworzyć dużych formatów i dobrej jakości szkła. Nie mając możliwości sklejania szyb architekci projektujący nowe sklepy tworzyli oryginalne konstrukcje metalowe lub metalowo-drewniane, które wypełniali szklanymi taflami, dzięki którym istniała możliwość tworzenia dużych przezroczystych płaszczyzn ścian.

Szukając rozwiązań, które są w stanie zainteresować przechodnia i wciągnąć go z ulicy do wnętrza sklepu, architekci i współpracujący z nimi plastycy stosowali różne pomysły. Popularnością cieszyło się rozwiązanie, w którym ustawione pod wspólnym dachem wystawy konkretnego sklepu były zaprojektowane w ten sposób, że jedna z nich tworzyła gablotę. Osoba zainteresowana idąc od eksponatu do eksponatu trafiała przed szybę, za którą widoczny był dalszy ciąg ekspozycji znajdujący się już we wnętrzu. Widz bezwiednie mijał znajdujący się w szybie otwór wejściowy i wchodził do sklepu. Tego typu rozwiązania wystaw sklepowych zaczęto stosować w wielu nowych sklepach warszawskich jak np. w sklepie Gallux, Pawilonie „Cepelia” czy Pawilonie „Chemia”.

Pawilon-Chemii-u-zbiegu-ulic-Brackiej-i-Nowogrodzkiej

Fragment wystawy pawilonu handlowego „Chemia”, 1961-1970, fot. Zb. Siemaszko

W okresie poprzedzającym czas tzw. małej stabilizacji większość nowych sklepów w śródmieściu Warszawy lokowana były zazwyczaj w parterach budynków mieszalnych. W takich przypadkach artyści nie mieli możliwości rozwinięcia pełnej inwencji twórczej, co nie sprzyjało powstawaniu efektownych realizacji wnętrz sklepów i zewnętrznych wystaw. Wtedy jeszcze wolnostojące pawilony były stosowane jedynie jako formy wystawiennicze. Pod koniec lat pięćdziesiątych sytuacja się zmieniła i powstało zapotrzebowanie na wolnostojące nowoczesne pawilony handlowe, będącego samodzielnym elementem współtworzącym  nowoczesną przestrzeń Warszawy. Centrum miasta stopniowo zaczęło wzbogacać się o szereg „mikrointerwencji architektonicznych”. Rażące pustką po zniszczeniach wojennych kluczowe miejsca zabudowywano lekkimi pawilonami o nowoczesnych formach. Jak zauważała ówczesna prasa mały pawilon handlowy w śródmieściu Warszawy był tylko pozornie łatwym zagadnieniem.

W 1957 roku w śródmieściu Warszawy powstał pawilon handlowy „Śródmieście” autorstwa Tadeusza Tomickiego i Ryszarda Trzaski, który jest pierwszym znany mi nowoczesny pawilonem, zrywający z wytycznymi architektury doby socrealizmu. Budynek ten, wzniesiony na rogu ul. Marszałkowskiej i al. Jerozolimskich (w miejscu dzisiejszego hotelu Sofitel (d. hotel Forum)), posiadał jeszcze wiele cech budynku prowizorycznego i nie realizował w pełni, kompleksowo programu pawilonu sklepowego. Obiekt zrealizowany z nietrwałych materiałów (papa, płyty pilśniowe, ściany z płyt eternitowych, szkło itp.) zawierał jednak ciekawe rozwiązania kopiowane następnie w kolejnych tego typu realizacjach. Oszczędna, prosta w formie, pozbawiona elementów dekoracyjnych bryła, składała się z siedmiu parterowych pawilonów, każdy na planie prostokąta, o płaskich dachach, różnej wysokości, połączonych w jedną całość. Wydaje się, że taka architektura – prostych długich płaszczyzn – mogła być inspirowana twórczością Ludwiga Mies van der Rohe.

Lekka stalowa konstrukcja śródmiejskiego pawilonu, posiadała ściany zewnętrzne – wystawowe w całości przeszklone (szyby poprowadzone zostały od posadzki do stropu). Dzięki temu architekci zastosowali jako posadzkę ten sam rodzaj okładziny z płyt chodnikowych na zewnątrz i  w sklepie. Miało to na celu wspomniane wcześniej zacieranie granicy na styku ulica- pawilon.

Pawilon śródm z NAC

Pawilon handlowy „Śródmieście”, 1958 r., Zb. Siemaszko.

Pawilon „Śródmieście” posiadał przestronne wnętrze gdzie, znajdowało się wiele stoisk, przygotowanych do sprzedaży różnego rodzaju asortymentu poczynając od żywności, przez produkty gospodarstwa domowego, po odzież. Prowizoryczność i tymczasowość Pawilonu „Śródmieście” polegała również na tym, że obiekt nie miał dostatecznie dużego zaplecza magazynowego. Według założeń, pawilon dysponował dwoma furgonetkami, które dowoziły i uzupełniały towar w miarę potrzeb. Niezależnie od tego, każde stoisko w pawilonie posiadało także własne oddzielne, niewielkie zaplecze.

Użytkownicy Pawilonu oraz krytycy architektury zwracali uwagę, że największą zaletą pawilonu jest dobre oświetlenie. Dzięki dużym przeszkleniom okien w ciągu dnia do wnętrza dochodziła duża ilość światła naturalnego. Z kolei w nocy światło elektryczne w sposób efektowny i wyraźny (bez potrzeby bliskiego podchodzenia można było dokładnie zobaczyć co w sklepie jest sprzedawane) prezentowało przechodnią na ulicy towar na wystawie. Nocne oświetlenie budynku nadawało mu przejrzysty charakter. Pawilon handlowy „Śródmieście” mimo swoich licznych niedostatków był uważany za udaną realizację i punkt wyznaczający dobry kierunek w dziedzinie rozwoju nowoczesnego handlu. Pawilon handlowy „Śródmieście” ze względu na prestiżowe położenie w samym centrum Warszawy funkcjonował nie długo. Autorzy pawilonu mieli tego świadomość, dlatego wiele rozwiązań zostało pominiętych jak piwnice magazynowe, dobre zabezpieczenia przed kradzieżą, brak neonów lub innych elementów reklamowych, czy nie zadbanie o dostateczne ogrzewanie.

arch

Strona tytułowa miesięcznika „Architektura” z 1959 r., nr 2.

Obiektem kontynuującym pewne rozwiązania pawilonu „Śródmieście” i jednocześnie jako pierwszym realizującym kompleksowo program nowoczesnego pawilonu handlowego w śródmieściu Warszawy był Pawilon Handlowy „Chemia”, powstały na skraju placu u wylotu ul.  Brackiej i Nowogrodzkiej, a ściślej przy ul. Nowogrodzkiej 2/Brackiej 9, przy jednym z głównych szlaków pieszych miasta.

Ciąg dalszy tekstu o śródmiejskich pawilonach handlowych lat 60-tych będzie zaprezentowany 25 sierpnia.

Źródła:

– A. Czerwiński, Nowe wnętrza sklepowe w Warszawie, ”Projekt”, nr 5-6, 1961, s. 15;

– J. Łowiński, Sklepy warszawskie, „Architektura”, nr 2, s. 48.

– J. Łowinski, Sklepy warszawskie. Pawilon handlowy „Śródmieście”, ”Architektura”, nr 2, 1959.

– K. Komar-Michalczyk, Prawdziwie współczesny pawilon handlowy, ”Stolica”, nr 4, 2008, s. 33;

– M. Mozga-Górecka, Znika architektura odwilży, ”Rzeczypospolita”, 27.05.2011.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s